czwartek, 5 grudnia 2013

Rogaczy czas

Witajcie w ten grudniowy dzień.
Dzisiaj na tapecie rodzina rogaczy. Uwielbiam skandynawskie wzornictwo świąteczno-zimowe. Zawsze poluję na rękawice z gwiazdką, i sweter w łosie, które są dla mnie kwintesencją tego klimatu. Rękawice już mam, i to takie piękne szare, o których marzyłam:) (zakupione w tesco :P), ale sweter czerwony w łosie to wciąż marzenie. Może Wy macie jakąś propozycję, albo posiadacie w swoich szafach takie sweterki (najlepiej wełniane) i podradzicie, gdzie można się w takowy zaopatrzyć???
Wracając do skandynawskiego klimatu,w tym roku najbardziej moje oko przykuwają proste dekoracje. Kilka "suchych" gałęzi, najlepiej modrzewiowych oplecionych białymi lampkami lub ozdobionych dwoma, góra trzema dekoracjami choinkowymi.













 Kolorystyka oczywiście biała, z delikatnymi elementami szarości, przełamana dla ocieplenia czerwonym akcentem, to jest to! Tylko moje zasłony ni w ząb teraz mi nie pasują ;) Dobrze, że jest Lulu Home, tam można poszaleć!

Tak, marzenie każdego domarzającego zimą! Termofory są moim ulubionym gadżetem w mroźne wieczory, a w Lulu Home polecam serdecznie termoforki wykonane z dresowej dzianinki z pięknymi aplikacjami serduszkowymi lub gwiazdkowymi, w sam raz na prezent dla bliskiego zmarźlucha!
Dzisiaj trochę więcej o Lulu Home, bo nawiązując do tytułu posta, rogacze rozgościły się i czekają na święta razem z nami. Piękne poduchy z łosiem i reniferem, do skandynawskiego wnętrza, ale nie tylko, bo do rustykalnego, czy zupełnie surowego, nowoczesnego jak znalazł! Serdecznie polecam.
Na żywo wyglądają lepiej.

A na koniec, kolejna porcja świątecznego DIY. Słyszałam, że z lampionem część miała problemy, to teraz coś dla zupełnych laików, a efekt murowany! Lubicie poroże wiszące na ścianach w myśliwskich domach?... Ja też nie, ale to poroże jest zupełnie inne! Renifer jest słodki i z pewnością wywoła uśmiech na twarzy każdego gościa przekraczającego progi waszego domu w okresie świątecznym. A przy robieniu frajda dla was i dzieci murowana!!!!



 Szablon nie jest mojego projektu, dlatego zamieszczam link, na którym możecie go znaleźć.
http://www.goodhousekeeping.com/cm/goodhousekeeping/data/ghk-1211-reindeer-template.pdf
Życzę udanych łowów, niech i u Was w domach taka dekoracja zagości na święta, bo jest z pewnością oryginalna!

Miłego dnia, uważajcie na czapki, żeby nie zwiało, bo ma być podobno wietrznie!
Lulu

środa, 27 listopada 2013

Różano mi!


Dzisiejszy post jest o różyczkach, które uwielbiam pod każdą postacią...zarówno jako żywe kwiaty, nadruki na tkaninach, ceramice, w postaci nalewki różanej też...;) Do dzisiejszego posta zainspirowała mnie zasłona, na którą chorowałam już od dłuższego czasu, ale nie mogłam znaleźć odpowiedniej tkaniny. Skandynawski "styl green gate" uwielbiam, choć wiem, że nie jest dla wszystkich. Większości może kojarzyć się z salonem babci lub domkiem z angielskiego serialu o Pani Bucket ("Co ludzie powiedzą?"), ale nie dla takiej romantyczki jak ja. 
Z góry przepraszam za dzisiejszą kiepską jakość zdjęć. Brak lampy zaczyna się robić nieznośny przy takiej aurze jaka zaczyna u nas panować!


Zasłonki nie zostały stworzone z myślą o podwiązywaniu, ale chyba tak upięte najlepiej się prezentują. Zostało mi jeszcze trochę tkaniny więc uszyłam do kompletu poduchy, a w kuchni zawisła firanka z motywem różanym z zasłon.



Zdjęcia liche, no cóż nie oddają tego ciepła i przytulności, ale musicie mi uwierzyć na słowo, że jest dobrze ;)
W Lulu Home zaczynamy przygotowania do Świąt. Inspirując się różnymi katalogami z dekoracjami świątecznymi w tym roku postawimy na szarości i srebro. Gwiazdkowy motyw pojawi się na poduchach, pledach, a delikatne czerwone elementy dodadzą wykończenia szarym i srebrnym dodatkom. Oczywiście będzie też dużo bieli...bo bez niej zimy nie ma!

Powstały już świece adwentowe, postaramy się stworzyć fajne dekoracje, a przy tym praktyczne, ale to jeszcze niespodzianka.
Jeśli macie ochotę zrobić coś samemu, przygotowałam małe DIY, więc organizujcie słoiki i angażujcie dzieci, na pewno im się spodoba, a Wy wprowadzicie świąteczny klimat do domu za przysłowiową złotówkę ;)

Świąteczny lampion

Przygotujcie:

Duży słoik, może być o ciekawym kształcie np. kwadratowy
farbę akrylową w kolorze na jaki macie ochotę
pędzel
papier ścierny
taśmę malarską
wstążkę lub tasiemkę bawełnianą
świecę


Słoik oczyśćcie, przetrzyjcie papierem ściernym - UWAGA! omińcie miejsce, w którym znajdzie się gwiazdka! Na taśmie malarskiej narysujcie kształt gwiazdki i ją wytnijcie. Dokładnie naklejcie na słoik, który następnie pomalujcie farbą. Odstawcie do wyschnięcia - farba akrylowa dość szybko wysycha, więc już po ok.10 minutach możecie nakładać drugą warstwę. Niestety tych warstw powinno być dość dużo, jeśli nie chcecie aby "prześwitywał" słoik (jak w przypadku mojego lampionu). Ja nałożyłam 5 warstw.
Po wyschnięciu delikatnie odklejcie taśmę malarską, możecie ponacinać nożykiem, aby ładnie odstała. Górę słoika oplećcie wstążką, do środka włóżcie świece i lampion gotowy!


Miłego dnia, ubierajcie się ciepło, pijcie dużo herbaty - polecam z sokiem z czarnego bzu (samo zdrowie!) bo zima już tuż, tuż. 
Lulu

wtorek, 5 listopada 2013

Zadyniowani!

Witajcie po świętach. Listopad to czas zadumy i refleksji. Mam nadzieję, że nie popadliście w jesienną depresję i myślę, że narazie aura za oknem pomaga nam w walce z rozdrażnieniem i chandrą. Na nudę ostatnio nie narzekam. Dynia króluje nam na stole i dzisiaj krótki post właśnie o tym w energetycznie pomarańczowym kolorze warzywie.


Nie jestem jednak miłośnikiem pomarańczowego i już myślę, co zrobić, aby dynie (te żywe) lepiej komponowały się w moim domu. Ciekawym pomysłem jest mała ingerencja w skórkę, dotyczy to oczywiście tylko tych dyń, które mają pełnić funkcję dekoracyjną.  Co myślicie o pomalowaniu?
Kilka inspiracji:







Dla fanów dyni przygotowałam dwa ciekawe przepisy.
Pierwszy to pasztet dyniowy. Oczywiście słowo pasztet jest zbyt wygórowane, gdyż z mięsem ma niewiele wspólnego, ale zarówno wegetarianie, jak i miłośnicy mięsa jednogłośnie uznali, że jest smaczny.

Składniki:

pół dużej dyni
4 cebule
5 ząbków czosnku
3 średnie marchewki
2 średnie pietruszki
2 jajka
szklanka orzechów włoskich
pół szklanki siemienia lnianego
pół szklanki ziaren słonecznika
szklanka bułki tartej
łyżka kurkumy
szczypta gałki muszkatałowej
sól, pieprz do smaku
Dynię, marchew i pietruszkę obieramy, czyścimy i kroimy w kawałki. Wkładamy do naczynia żaroodpornego i pieczemy przez ok.1 godziny w temp. 190 stopni. W tym czasie cebulę siekamy w kostkę i smażymy na patelni. Po upieczeniu, dynię i resztę składników wrzucamy do pojemnika i rozcieramy na gładką masę (włącznie z orzechami). Dodajemy jajka i przyprawy. Jeśli masa jest zbyt rzadka możemy dodać więcej bułki tartej lub kaszy manny. Przekładamy do keksówek lub innych naczyń, które lubimy i posypujemy ziarnem słonecznika. 
Pieczemy w temp. 180 stopni przez 45 minut.
Smacznego!


Drugi pomysł na wykorzystanie dyni to coś słodkiego.
Muffiny dyniowo-pomarańczowe

Składniki:

1 szklanka purée z dyni (dynię obraną i oczyszczoną kroimy w kostkę, wrzucamy do garnka, lejemy na dno trochę wody, ab nie przywarła i gotujemy na wolnym ogniu aż zmięknie, następnie blenderujemy)
300 gram mąki pszennej (może być razowa)
150 gram cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
pół łyżeczki sody
pół szklanki oleju
4 łyżki mleka
2 jajka
skórka otarta z dwóch pomarańczy i sok z połowy
szczypta soli
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
Jak to zwykle w przypadku muffin, w jednej misce mieszamy suche składniki, w drugiej mokre, następnie wlewamy mokre do suchych i mieszamy tylko do połączenia się składników (wskazane grudki). Przekładamy do papilotek, możemy na wierzch położyć łyżkę powideł śliwkowych lub konfitury wiśniowej. Pieczemy 25 minut w 180 stopniach (do tzw. suchego patyczka).
Muffinki są bardzo mokre, pomarańczowe i pulchniutkie.
Pycha!


Na koniec jeszcze ostatnie poczynanie, mega falbaniasty fartuszek, już do kupienia w Lulu Home!


Udanego tygodnia życzę wszystkim moim podczytywaczom. 
Do przeczytania,
Lulu

piątek, 25 października 2013

Gdzie ten czas?

Prawie październik za nami, nie mam pojęcia kiedy to minęło, wciąż wydaje mi się, że jeszcze wczoraj witaliśmy jesień, a ona już się na dobre zadomowiła. Obiecałam sobie zamieszczanie choć jednego posta w tygodniu, ale narazie jakoś słabo mi wychodzi. Tyle tematów czeka w kolejce, dlatego niestety muszę trochę chaotycznie każdego zaczepić:)
Co u nas? Po pierwsze odkrywam na nowo typografie. Już dawno na nie chorowałam, głównie w kolorystyce B&W, ale od pewnego czasu także pastelowe podbijają moje wnętrza.

 
Myślę nad ciekawą sentencją, którą mogłabym powiesić w sypialni, taką, aby po otwarciu oczu od razu chciało się wstać! Szczególnie teraz, jakieś motywujące słowa będą przydatne, bo z dnia na dzień coraz ciemniej  i zimniej brrrr.



W progi Lulu Home przybył nowy mebel. Nie jest zbyt wielki, ale uwielbiam go! Musiał przejść porządną metamorfozę, bo jego stan był dość nieciekawy! Zresztą sami zobaczcie!

Teraz wygląda trochę inaczej:) Musiał być oczywiście jasny, ale nie postawiłam na biel tylko szarość. Myślę, że to był strzał w dziesiątkę. Jeśli w waszych wnętrzach królują biele, i nie macie odwagi, bądź nie chcecie dodawać żadnego kontrastu, to  zdecydowanie polecam wam przełamanie nudy szarością. Jest po pierwsze cieplejsza, nie narzuca charakteru wnętrzu, ale wprowadza delikatną dawkę urozmaicenia!


Jak Wam się podoba odmiana? Moim zdaniem pasowałaby do pokoju małego brzdąca, narazie zasila wnętrze Lulu Home. Jeśli macie ochotę przyjrzeć się jej z bliska, zapraszam!
  Sezon na dynie w pełni, mam nadzieję, że uda mi się przygotować coś ciekawego w weekend i podzielę się z Wami wrażeniami. Tymczasem mam dla Was pomysł na fajną zabawę! Dzieci będą miały rozrywkę, a wy oryginalną jesienną dekorację w Waszym domu. Dynie z tkaniny, a'la poduchy!


Aby wykonać taką dynię potrzebujecie:

- tkaninę o wymiarach np. 30x60 cm (nie musi być nowa, może macie jakąś sukienkę, w której nie chodzicie, ale nie macie odwagi wyrzucić, bo ma piękny kolor, albo koszula męża w jakimś pastelku;)?) 
-wypełnienie (może posłużyć stara poducha lub sfatygowana maskotka dziecka, którą chowacie na dnie szafy)
-sznurek do pakowania paczek
-igła, nicie, nożyce

(1)Tkaninę zszyjcie krótszymi bokami ze sobą. (2)Dłuższy bok sfastrygujcie, potem mocno ściągnijcie nić i zawiążcie. Odwróćcie na prawą stronę. (3)Włóżcie wypełnienie, (4)zwiążcie nitką górę. Następnie cztery kawałki nici przeciągnijcie przez środek, aby nadać kuli "dyniowatego" kształtu. (5) Koniec tkaniny, który został po związaniu dyni obwińcie sznurkiem i (6) gotowe!
Poniżej instrukcja obrazkowa:
1.
 2.
 3.
 4.
 5.
 6.

Na koniec jeszcze tylko zeszły weekend w mega pigułce.


Na dzisiaj tyle! Życzę Wam moi podczytywacze udanego, słonecznego, pełnego relaksu weekendu! Ja szaleję jutro na działce ;)
Do przeczytania,
Lulu

piątek, 4 października 2013

Czerwony październik


Zimno nam się zrobiło za oknem, a to dopiero kilka dni kalendarzowej jesieni. W Lulu zaczęliśmy zmieniać aranżację na bardziej odpowiednią do tej pory roku. U mnie jesienią zawsze królują przepyszne polskie jabłka, ba nie tyle polskie, co podlaskie, a dokładniej pochodzące z sadu mojego taty. Mam to szczęście, że smak różnych odmian jabłek towarzyszy mi odkąd pamiętam. A że polskie jabłka są chyba najlepsze na świecie wiedzą nie tylko u nas. Polski klimat jabłka bardzo pokochały i chwała im za to! Najlepsi francuscy producenci cydru importują jabłka właśnie od nas Polaków!


W związku z tym, że nastał sezon na te owoce ( i jeszcze ukochane dynie, o których w kolejnym poście) zamierzam spożywać je pod każdą postacią i Was również zachęcam! W tym roku, oprócz samych jabłek opijam się sokiem wyprodukowanym z owoców bez innych domieszek - jest bardzo intensywny w smaku, jak koncentrat, dlatego mieszam go z wodą. Nie jestem fanką soków z kartonów, właściwie w ogóle ich nie piję, bo są za słodkie i mają różne dziwne substancje, które pozwalają im przetrwać w ekstremalnych warunkach nawet kilka lat (!). Jednak ten sok jest zupełnie inny. Produkowany jest z samych owoców (ten pochodzi z jabłek mojego taty, więc mam jeszcze większą świadomość tego, co piję), może stać do 12 miesięcy w niskich temperaturach, w domu powinien być spożyty w ciągu 3 miesięcy, a po otwarciu w ciągu dwóch tygodni, gdyż jedynym środkiem konserwującym jest tutaj temperatura 80 stopni, czyli pasteryzacja. W smaku jest wyborny!

 Nie chcę robić sklepu z bloga, ale wiem, że część z Was może chciałaby spróbować takiego prawdziwego soku, a nie ma możliwości go zdobycia. Nie jest to droga impreza, sprzedawany jest w pojemnikach 3l i 5l. Jeśli macie ochotę na trochę witamin, śmiało piszcie, a ja postaram się i Wam zorganizować wyjątkowy napój na jesienne słoty!

Lulu też się zmienia jak wspomniałam wcześniej. Wraz z zimnem przyszedł czas na wkomponowanie w nasz ukochany świat pasteli trochę bardziej energetycznych barw. Ma to też pewnie związek z Marokiem, o czym pisałam w poprzednim poście. Jeśli lubicie jasne pomieszczenia, z delikatnym dodatkiem pastelowych odcieni, nie bójcie się w sezonie jesienno-zimowym zaszaleć z intensywnymi kolorami. Czerwień rozgrzewa, kilka dodatków sprawi, że dom nabierze zupełnie innego wyrazu, stanie się przytulniejszy i zwyczajnie wnętrzarsko cieplejszy. Nie trzeba wiele, wystarczy mały obrusik, kilka czerwonych kubków, jakaś puszka, latarenka, czy szklana bomboniera wypełniona po brzegi pieknie wybarwionymi jabłkami!
Zamieszczam kilka zdjęć nowych szat Lulu Home, może Was trochę poinspirują!




Wrzosy dostały domek w postaci skrzynki po winie. Niestety już chyba ostatnie ich dni, niedługo poszukamy listopadowych chryzantem.






 Emalia przeżywająca swój renesans pięknie komponuje się we wnętrzach w stylu shabby chic. Odrapany luksus to jest to, co emalia lubi najbardziej!
Na koniec jeszcze króciutki, prosty przepis na jabłkowy podwieczorek. 

Tymczasem zmykam.
Chyba dzisiaj słońce o nas nie zapomni!
Aha i jeszcze jedno! Dzisiaj jest Międzynarodowy Dzień Uśmiechu, także niech żaden smutas nie wychodzi na ulicę, cieszmy się z pięknej aury za oknem, z tego że mamy siebie nawzajem i zachęcam Was mocno do jabłkowego szaleństwa. Zbliża się weekend, więc może jakaś pyszna szarlotka???
Udanego końca tygodnia,
Lulu